9.09.2026
Po co w samochodzie papierowa mapa?” — zapytała w Muzeum uczennica 5 klasy. W jej świecie trasę wakacyjnej podróży wskazuje nawigacja, głosem lektora podpowiadając kierunek jazdy.
Czułem się dziwnie podróżując, wiedziony sztuczną inteligencją. Odruchowo sprawdzałem drogowskazy, porównywałem z nimi instrukcje komputera. Wyłączyłem dźwięk.
Głos dobiegający z wnętrzności samochodu powodował poczucie obcości.
Myślałem o tym przeglądając zawartość pudeł, w których spoczywają obiekty z naszej kolekcji, nie eksponowane w ramach wystawy stałej.
Tak, z dumą i jednocześnie z troską, z całkowitą odpowiedzialnością mogę napisać: zbiory Muzeum GUMed są już liczniejsze niż wszystkie dostępne miejsce do ich prezentacji. Trzeba wybierać. Dla muzeum to stan pożądany i prawidłowy. Optymizm tej konstatacji niszczy niestety kolejna myśl przestrzeni magazynowej, której najczęściej brakuje. Opowieść o tym jest tematem odrębnego i obszernego tekstu.
Oglądałem artefakty z przeszłości wspominając słowa nastolatki. Jak wiele spośród naszych artefaktów to owe „papierowe mapy”, nikomu dziś już niepotrzebne, a jeszcze niedawno nieodzowne w naszej pracy. Zachwyceni i zdecydowanie zbyt często przytłoczeni tempem zmian, postęp jakiego jesteśmy uczestnikami, zapominamy o tym jak wyglądały niektóre spośród czynności zawodowych, za pomocą czego i jak pracowano.
Przedmioty, obiekty, o których opowiada letnie [czerwcowo – sierpniowe] wydanie Tajemnic z muzealnej półki nie są unikatowe, wyjątkowe lub w jakikolwiek inny sposób niezwykłe. A jednak… tak jak w przypadku większości artefaktów zgromadzonych w naszym Muzeum [i w innych muzeach uczelnianych] są to pamiątki mocno związane
z epizodami historii nauki i poszczególnych uniwersytetów, ludźmi mającymi z nimi styczność, a niejednokrotnie ich autorami.
W ostatni dzień wakacji, wciąż ciepły i chyba leniwy przypominamy Czytelnikom „Tajemnic…” kilka spośród obiektów z naszej kolekcji, już zabytkowych a jeszcze stosunkowo młodych. Tym razem bez obszernego komentarza dotyczącego historii ich powstania, rozwoju i schyłku. Zapraszam w podróż w czasie, do wspomnień. Czego one dotyczą?
Ile podobnych całkiem niedawno codziennie używanych przedmiotów spoczęło na dnie szuflady, ile trafiło na śmietnik, a ile zamieniło się w „papierowe mapy” pamięci?
1. Tablice do badania ostrości wzroku, tym razem kształty i zwierzęta – te dedykowane były głównie dzieciom nie umiejącym jeszcze czytać. Oryginalnie białe tło plansz jest już poszarzałe od kurzu, a czerń symboli wyblakła
2. Aparaty do pomiaru ciśnienia tętniczego. Starsze z lat 30 ubiegłego wieku i nowsze mające około 30 lat. Na zdjęciu gumowa gruszka w kolorze ceglanym, która w sprzęcie trafiającym do Muzeum, najczęściej jest już bardzo zniszczona.
3. Tablice i schematy dydaktyczne, tu samodzielnie przygotowane przez Asystenta.
4. Cystoskop – pozwalał na ocenę wnętrza pęcherza moczowego i cewki, badania nie można było rejestrować a obraz badanego narządu dostępny był tylko jednej osobie.